Matusiak o euro 2012
Radosław Matusiak  euro 2012  Leo Benhakker 

Image"Nie wyobrażam sobie, aby zaprzepaścić szansę, która nie powtórzy się nawet następnym pokoleniom. Jeśli nie osiągniemy sukcesu w Polsce i z Beenhakkerem,

to chyba już nigdy" - mówi "Gazecie Wyborczej" napastnik Palermo i reprezentacji Polski.

 

 

Pewnie to Pan rządzi teraz w szatni Palermo?

Radosław Matusiak: A skąd. Koledzy z drużyny chyba nie mają pojęcia, że to Polska z Ukrainą, a nie Włosi zorganizują ten turniej. Pojechałem na trening trzy godziny po wyborze, nikt się nawet nie zająknął. A może ich to nie interesuje, sam już nie wiem. Jedynie trenerzy od przygotowania fizycznego rzucili krótkie pytanie, co z tym Euro. Poza tym cisza. Może Włosi wychodzą z założenia, że już piłkarzy mają, stadiony mają, hotele mają, drogi mają, więc jedno Euro w te czy wewte nie ma żadnego znaczenia...

Przeżywał Pan wybory w Cardiff?
B- Jak chyba każdy Polak. Od piłki nożnej po gospodarkę, na każdym kroku zyskujemy. Proszę spojrzeć, jak zareagowała giełda, spółki budowlane odnotowały niespotykany wzrost. Przeczuwając taką decyzję UEFA, zainwestowałem w akcje. I zarobiłem. Ile? Na zakupy wystarczy.

Źródło: Gazeta Wyborcza

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Advertisement
 
 
Logowanie





Hasło?
Konto? Zarejestruj się!